Na początku grudnia, w dniach 2 – 5.12, w Krakowie odbyła się VII Sesja Mediewistyczna pod hasłem „Podróże i podróżnicy w średniowieczu”. Studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego zaprosili na nią również UKSW. Organizatorzy nie zawiedli się – do Krakowa wybrała się Sekcja Mediewistyczna KNSH w pełnym składzie – Partycja Gago, Kamila Wasilewska, Bartłomiej Dźwigała, Tomasz Kowalski, Michał Rukat i Maksymilian Waszkiewicz.
Jagiellonka jak zwykle okazała się być bardzo gościnna. Nasi studenci zostali zakwaterowani w dwugwiazdkowym hotelu „Piast”. Warunki – w porównaniu do konferencji organizowanych przez inne ośrodki – były iście królewskie.
Inauguracja Sesji miała miejsce 2 grudnia o godzinie 15.00 w Collegium Witkowskiego. Uczestnicy zebrali się w auli im. ks. Józefa Tischnera. Przywitali ich Tomasz Pałgan – przewodniczący Sekcji Mediewistycznej UJ, oraz władze uczelni – opiekun Koła prof. dr hab. Krzysztof Baczkowski, dyrektor IH UJ dr hab. Stanisław A. Sroka, prof. UJ oraz prof. dr hab. Krzysztof Ożog, który wygłosił wykład inauguracyjny. Po tych formalnościach, krakowscy żacy zaprosili wszystkich na obiad do restauracji Chaczapuri, gdzie w luźniejszej atmosferze można było zapoznać się ze studentami z Gdańska, Kielc, Siedlec, Torunia i oczywiście – z samego Krakowa.
Kolejne dni upłynęły pod znakiem obrad. Od strony technicznej konferencja była przygotowana prawie perfekcyjnie. Zresztą – przy tak doborowym towarzystwie i w atmosferze krakowskiej Alma Mater, nie ma co narzekać na trochę za ciasną salę czy niedociągnięcia techniczne.
Uczestnicy przyjechali z całej Polski, zebrało się prawie 70 referentów oraz kilkanaście obserwatorów. Temat podróży został potraktowany bardzo swobodnie, a czasem sama „podróż” pojawiała się tylko... w tytule! Nie znaczy to że referaty były nudne – wprost przeciwnie! Tak szerokie spojrzenie na temat podróżowania sprawiło, że każdy z uczestników znalazł wśród referatów coś dla siebie.
„Lwią część” konferencji zajęły podróże wraz z wikingami – tu prym wiedli studenci
z Torunia i Krakowa. Podróż pod kątem teologicznym potraktowali za to goście z UW – nawiasem mówiąc: Kto by pomyślał?! Wiele referatów poświęconych było podróżom misyjnym, szlakom handlowym czy żegludze. Do najciekawszych można by zaliczyć: Motyw gwiazdy
w średniowiecznych opowieściach o Bożym Narodzeniu; Zen wśród samurajów; Bezpieczeństwo informacji "w podróży" czyli parę słów o kryptografii w średniowieczu; Koń w średniowiecznym państwie polskim; O tym co nieznane - asasyni w relacjach podróżników i kronikarzy przybywających do Ziemi Świętej w okresie krucjat, czy wreszcie referat naszej koleżanki, Kamili - Jak cało i zdrowo dojść do Compostelli, czyli o niebezpieczeństwach na pielgrzymim szlaku.
Jak widać, referaty traktowały o różnych problemach, motyw podróży został rozpatrzony chyba na wszystkie możliwe sposoby. W czasie obrad panowała wesoła atmosfera, a spory powstawały jedynie na polu naukowym. Całość, niezwykle skrupulatnie, za pomocą aparatów cyfrowych uwiecznili fotoreporterzy, którzy momentami dokonywali iście cyrkowych akrobacji by „złapać” jak najlepsze ujęcie.
Ekipa z UKSW spisała się świetnie – mimo że dla większości była to pierwsza tego typu konferencja. Bardziej doświadczeni koledzy – Bartek i Michał – służyli pomocą i radą, okazało się jednak, że nasi juniorzy radzą sobie lepiej niż niejeden weteran z innego Uniwersytetu.
Nie myśl Czytelniku, że na siedzeniu za stołem i rozprawianiu o butach Marco Polo zeszła cała Sesja – nic bardziej mylnego! Popołudniami odkładano na bok długopisy i plakietki, aby rozkoszować się urokami Krakowa. Nasi studenci przeszli gród Kraka wszerz i wzdłuż – odwiedzili opactwo benedyktynów w Tyńcu, opactwo cystersów w Mogile, podziwiali XI wieczne kościoły św. Wojciecha i św. Andrzeja. Zdobyli również Wawel – oddali hołd władcom Polski pochowanym w katedrze. Kraków zaskakiwał ich coraz to bardziej urokliwymi zakątkami, - a oni zaskoczyli Smoka Wawelskiego, któremu na widok reprezentantek UKSW żywy ogień z paszczy buchnął!
Czy warto było jechać? Oczywiście, że tak! Doświadczenia płynącego z udziału
w konferencjach naukowych nie da się przecenić. Nic tak nie rozwija historyka jak solidna dawka konstruktywnej krytyki! Ponadto, możliwość zwiedzenia jednego z najpiękniejszych miast w Polsce również powinna motywować do wyjazdu.
Poza tym wszystkim – na konferencji, tak jak nigdzie indziej można nawiązać kontakty
z innymi ośrodkami, poznać ciekawych ludzi i poszerzyć swoje horyzonty. Szczególnie dobre kontakty nasi studenci mieli z kolegami z Uniwersytetu Gdańskiego oraz Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Zostaliśmy też zaproszeni przez sąsiadów z UW na konferencję poświęconą świętym, zorganizowaną w 1000 rocznicę śmierci Brunona z Kwerfurtu.
Sekcja mediewistyczna UKSW z Krakowa, oprócz doświadczenia i pozytywnej energii, przywiozła więc również zachętę dla innych studentów do brania udziału w tego typu zjazdach!
Jagiellonka jak zwykle okazała się być bardzo gościnna. Nasi studenci zostali zakwaterowani w dwugwiazdkowym hotelu „Piast”. Warunki – w porównaniu do konferencji organizowanych przez inne ośrodki – były iście królewskie.
Inauguracja Sesji miała miejsce 2 grudnia o godzinie 15.00 w Collegium Witkowskiego. Uczestnicy zebrali się w auli im. ks. Józefa Tischnera. Przywitali ich Tomasz Pałgan – przewodniczący Sekcji Mediewistycznej UJ, oraz władze uczelni – opiekun Koła prof. dr hab. Krzysztof Baczkowski, dyrektor IH UJ dr hab. Stanisław A. Sroka, prof. UJ oraz prof. dr hab. Krzysztof Ożog, który wygłosił wykład inauguracyjny. Po tych formalnościach, krakowscy żacy zaprosili wszystkich na obiad do restauracji Chaczapuri, gdzie w luźniejszej atmosferze można było zapoznać się ze studentami z Gdańska, Kielc, Siedlec, Torunia i oczywiście – z samego Krakowa.
Kolejne dni upłynęły pod znakiem obrad. Od strony technicznej konferencja była przygotowana prawie perfekcyjnie. Zresztą – przy tak doborowym towarzystwie i w atmosferze krakowskiej Alma Mater, nie ma co narzekać na trochę za ciasną salę czy niedociągnięcia techniczne.
Uczestnicy przyjechali z całej Polski, zebrało się prawie 70 referentów oraz kilkanaście obserwatorów. Temat podróży został potraktowany bardzo swobodnie, a czasem sama „podróż” pojawiała się tylko... w tytule! Nie znaczy to że referaty były nudne – wprost przeciwnie! Tak szerokie spojrzenie na temat podróżowania sprawiło, że każdy z uczestników znalazł wśród referatów coś dla siebie.
„Lwią część” konferencji zajęły podróże wraz z wikingami – tu prym wiedli studenci
z Torunia i Krakowa. Podróż pod kątem teologicznym potraktowali za to goście z UW – nawiasem mówiąc: Kto by pomyślał?! Wiele referatów poświęconych było podróżom misyjnym, szlakom handlowym czy żegludze. Do najciekawszych można by zaliczyć: Motyw gwiazdy
w średniowiecznych opowieściach o Bożym Narodzeniu; Zen wśród samurajów; Bezpieczeństwo informacji "w podróży" czyli parę słów o kryptografii w średniowieczu; Koń w średniowiecznym państwie polskim; O tym co nieznane - asasyni w relacjach podróżników i kronikarzy przybywających do Ziemi Świętej w okresie krucjat, czy wreszcie referat naszej koleżanki, Kamili - Jak cało i zdrowo dojść do Compostelli, czyli o niebezpieczeństwach na pielgrzymim szlaku.
Jak widać, referaty traktowały o różnych problemach, motyw podróży został rozpatrzony chyba na wszystkie możliwe sposoby. W czasie obrad panowała wesoła atmosfera, a spory powstawały jedynie na polu naukowym. Całość, niezwykle skrupulatnie, za pomocą aparatów cyfrowych uwiecznili fotoreporterzy, którzy momentami dokonywali iście cyrkowych akrobacji by „złapać” jak najlepsze ujęcie.
Ekipa z UKSW spisała się świetnie – mimo że dla większości była to pierwsza tego typu konferencja. Bardziej doświadczeni koledzy – Bartek i Michał – służyli pomocą i radą, okazało się jednak, że nasi juniorzy radzą sobie lepiej niż niejeden weteran z innego Uniwersytetu.
Nie myśl Czytelniku, że na siedzeniu za stołem i rozprawianiu o butach Marco Polo zeszła cała Sesja – nic bardziej mylnego! Popołudniami odkładano na bok długopisy i plakietki, aby rozkoszować się urokami Krakowa. Nasi studenci przeszli gród Kraka wszerz i wzdłuż – odwiedzili opactwo benedyktynów w Tyńcu, opactwo cystersów w Mogile, podziwiali XI wieczne kościoły św. Wojciecha i św. Andrzeja. Zdobyli również Wawel – oddali hołd władcom Polski pochowanym w katedrze. Kraków zaskakiwał ich coraz to bardziej urokliwymi zakątkami, - a oni zaskoczyli Smoka Wawelskiego, któremu na widok reprezentantek UKSW żywy ogień z paszczy buchnął!
Czy warto było jechać? Oczywiście, że tak! Doświadczenia płynącego z udziału
w konferencjach naukowych nie da się przecenić. Nic tak nie rozwija historyka jak solidna dawka konstruktywnej krytyki! Ponadto, możliwość zwiedzenia jednego z najpiękniejszych miast w Polsce również powinna motywować do wyjazdu.
Poza tym wszystkim – na konferencji, tak jak nigdzie indziej można nawiązać kontakty
z innymi ośrodkami, poznać ciekawych ludzi i poszerzyć swoje horyzonty. Szczególnie dobre kontakty nasi studenci mieli z kolegami z Uniwersytetu Gdańskiego oraz Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Zostaliśmy też zaproszeni przez sąsiadów z UW na konferencję poświęconą świętym, zorganizowaną w 1000 rocznicę śmierci Brunona z Kwerfurtu.
Sekcja mediewistyczna UKSW z Krakowa, oprócz doświadczenia i pozytywnej energii, przywiozła więc również zachętę dla innych studentów do brania udziału w tego typu zjazdach!
Michał Rukat
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz