Praca, którą popełniłem, obejmuje okres od śmierci Zygmunta Augusta (7 VII 1572 r.) do zakończenia sejmu konwokacyjnego (28 I 1573 r.). Nie zamieściłem tu opisu sejmu elekcyjnego. Uważam, że jest to materiał na oddzielną pracę. Samo zaś bezkrólewie, dostarcza materiału do obszernego opracowania.
Powodem, dla którego postanowiłem zająć się tym tematem, jest bezprecedensowe wydarzenie w dziejach naszego kraju, jakim było bezkrólewie po śmierci ostatniego Jagiellona. Moim zdaniem, sposób w jaki szlachta i magnaci poradzili sobie z tą sytuacją, godny jest uwagi. Zauważyć trzeba, że w podobnych okolicznościach w Rosji, społeczeństwo nie umiało poradzić sobie z wyborem nowego władcy, a kraj pogrążył się w chaosie.
Pozbawiona władcy szlachecka brać, pod wpływem zagrożenia – tak wewnętrznego jak i zewnętrznego – potrafiła znaleźć consensus i w momencie przełomowym dla historii Polski – udźwignąć ciężar władzy.
* * *
Śmierć Jagiellona
„(...) Dnia 7 lipca, roku 1572, mając lat 52 umarł ostatni potomek z meżczyńskiego plemienia domu Jagiełłowego, który u nas szczęśliwie blisko dwu set lat panował. (...) Ten pan śmiercią swą koronę barzo zatrwożył, gdyż jej potomka żadnego nie zostawił. Acz o tem zmianka częsta bywała, jakoby za dobrego zdrowia jego stany koronne wczas o sobie radziły i o inszym panu przemyśliwały, któryby po śmierci jego im panował; lecz śmierć pośpieszna króla wtem zaskoczyła tak, iż to do skutku nie przyszło, i tak Pan Bóg chciał mieć w wielkich kłopotach tę koronę naszą.” 1
W dniu 7 lipca 1572 roku zmarł Zygmunt August, ostatni władca z dynastii Jagiellonów. Przedstawiciele tego litewskiego rodu zasiadali nieprzerwanie na polskim tronie od 1386 roku. Mimo że ich monarchia była w Królestwie Polskim tylko pozornie dziedziczna, szlachta dążyła do wyboru kolejnego Jagiellona, aby wzmocnić unię personalną Polski z Litwą. Przez 186 lat społeczeństwo polskie przywykło do myśli o naturalnej elekcji Wielkiego Księcia Litewskiego na tron Polski. Unia z 1569 roku zmieniła znacznie stosunek obu państw. Litewski dziedziczny tron stał się elekcyjny. Sytuacja w 1572 roku była jednak precedensem. Istniały wprawdzie instrukcje sejmowe, ustanowione jeszcze za Zygmunta Starego, dotyczące elekcji nowego władcy – nikt jednak nie czuł się odpowiednim aby wprowadzić te ustawy w życie.
Niezwykłe wydarzenia zostały poprzedzone morowym powietrzem i ukazaniem się komety2. Ten rok miał być inny niż wszystkie poprzednie. Od wyboru Zygmunta Starego w 1506 roku minęło już 66 lat. Jedynie najstarsi posłowie pamiętali poprzednią elekcję. Wybór Zygmunta Augusta został przeprowadzony jeszcze za życia jego ojca (vivente rege) w 1530 roku. Śmierć króla postawiła szlachtę w zupełnie nowej sytuacji.
Prawdą jest, że od czasów Andegawenów, władca Polski nie miał nigdy tak silnej pozycji jak jego odpowiednicy na wschodzie i zachodzie. Władza monarchy była ograniczona przywilejami, które oddawały część prerogatyw w ręce braci szlacheckiej. Mimo tego – rola króla w Rzeczypospolitej była na tyle ważna, że kiedy go zabrakło – w kraju zapanował chaos. „Wiadomość o śmierci Zygmunta Augusta taki sprawiła zamęt, że nie było prawie nikogo, kto by obecnym niebezpieczeństwem nie rażony i strachem nie przejęty, nie rzucił się natychmiast do broni, konia i wojennego rynsztunku.”3 – tak opisuje ten stan Świętosław z Borzejowic. Król był niczym ster dla statku – bez niego polityczny żagiel raczkującego polskiego parlamentaryzmu, targany przez zmienne wiatry magnacko-szlacheckich sporów ideologiczno-religijnych, łatwo mógł doprowadzić do zatonięcia okrętu w odmętach wojny domowej lub sztormie zagranicznych interwencji. Tak szlachta jak i magnateria doskonale rozumiała swoje położenie. Brak władcy groził wojną domową pomiędzy magnatami żadnymi władzy. Istniało również niebezpieczeństwo najazdu sąsiada zza Odry, państwa Moskiewskiego czy wreszcie obu jednocześnie. Antagonizmy, które do tej pory łagodził król mocą swojego majestatu – teraz zaczęły wypływać na wierzch i wzbudzać powszechne niepokoje.
Głównym problemem było pytanie – kto powinien dokonać wyboru nowego władcy? Przy elekcjach Jagiellonów głos decydujący należał do senatu. Szlachta zatwierdzała jedynie decyzję „starszych braci”. Po eskalacji ruchu egzekucyjnego, szlachta nabrała przekonania o własnej wartości – domagała się udziału w wybieraniu nowego władcy. Jej przewaga leżała w tym, że była „liczniejsza, śmielsza i zuchwalsza”4.
Nie bez znaczenia był również konflikt na tle religijnym, pomiędzy szlachtą katolicką i protestancką. Znalazł on swoje ujście w sporze o przewodnictwo w czasie interregnum - urząd interrexa. Obóz katolicki widział „międzykróla” w osobie prymasa Jakuba Uchańśkiego, arcybiskupa Gniezna. Szlachta protestancka, odbierając to jako ograniczenie wolności wyznania, domagała się wybrania na ten urząd wojewody krakowskiego, kalwina, Jana Firleja.
Trzeba także pamiętać, że od unii lubelskiej minęło jedynie trzy lata. Panowie litewscy wciąż chowali w sercach uraz do Sejmu Polskiego za oderwanie od Litwy Podlasia, Wołynia, Kijowszczyzny i Bracławsczyzny. Nie mieszali się w spory magnacko-szlacheckie. Występowali solidarnie, czekając na bardziej zdecydowane ruchy ze strony Polski. Sami prowadzili rokowania z Ernestem Habsburgiem i Iwanem IV – licząc na ich pomoc w odzyskaniu straconych ziemi.
Wspomnieć warto również o „odwiecznym sporze” pierwszeństwa pomiędzy katolicką Wielkopolską i protestancką Małopolską. Szlachta potrzebowała kilku miesięcy aby doprowadzić do wspólnego zjazdu, na którym podjęto decyzje możliwe do zaakceptowania przez ogół społeczeństwa. Obraz ten uzupełnić należy o działania wojenne Moskwy w Inflantach, tatarskie hordy na południowych rubieżach Rzeczypospolitej oraz nieopłacone wojsko najemne, zbyt nieliczne aby poradzić sobie z ewentualnym najazdem.
Przed tymi oto trudnościami stanął naród Polski latem, 1572 roku.
Zjazdy i sejmiki
Przebywającemu na zamku w Knyszynie Zygmuntowi, męczonemu przez suchoty i gorączkę, towarzyszyli m. in. biskup krakowski Franciszek Kraisński i marszałek nadworny litewski Mikołaj Krzysztof Radziwiłł. Kiedy jasnym stało się, że król bliski jest śmierci, prymas Jakub Uchański postanowił zwołać zjazd senatu do Knyszyna. Ufał, iż wrogo nastawiona do niego szlachta protestancka, przybędzie tam z uwagi na ciało zmarłego monarchy. Pomysł ten wyperswadował mu biskup kujawski Stanisław Karnkowski. Radził on prymasowi, aby nie oglądając się na innowierców, zwołał zjazd do swojej rezydencji – Łowicza. Uchański przystał na tą propozycję. Wysłano również list do marszałka nadwornego litewskiego Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła, w którym biskup i prymas apelowali o zwołanie zjazdu po śmierci króla, dla obrony praw i wolności Rzeczypospolitej.
Zjazd do Łowicza Uchański zwołał na 16 lipca. Ten pośpiech był powodowany chęcią przejęcia kontroli nad sytuacją. Prymas chciał ugruntować swoją pozycję jako interrexa. Jego plany pokrzyżowała niska frekwencja senatorów. Do rezydencji biskupa przybyło 30 senatorów, głównie z Wielkopolski. Znaleźli się tam m. in. wojewoda poznański Łukasz Górka oraz kasztelan gnieźnieński Jan Tomicki. Do Łowicza ciągnęła również szlachta, nie została jednak dopuszczona do obrad, co okazało się największym błędem prymasa.
Zebrani uchwalili zwołanie pospolitego ruszenia, które miał ostać na straży granic kraju w okresie bezkrólewia. Ponieważ wraz ze śmiercią króla przestawały działać sądy, postanowiono powołać nowe sądy ekstraordynaryjne. Wysłano też posłów na Litwę – wojewodę lubelskiego Mikołaja Maciejowskiego i kasztelana wieluńskiego Jana Krzysztoporskiego. Były sekretarz króla Zygmunta – Jan Solikowski – uważał, że przed wybraniem nowego monarchy, należy zmienić i ulepszyć system prawny w kraju. Wybrano więc trzech senatorów, którzy mieli zająć się „naprawą praw” oraz ułożyć projekt wyboru nowego króla. O samej elekcji zaś, postanowiono niewiele. Senatorowie wyznaczyli jedynie niepewną datę – 7 września 1572 roku. Uchański przeciągał koniec obrad w nadziei na przybycie choćby części szlachty Małopolskiej. Jej brak, dał senatowi świadomość wyłączności na sprawowanie władzy w interregnum.
Dwa dni wcześniej, 14 lipca, do Krakowa zjazd zwołał marszałek wielki koronny – Jan Firlej. Stawiła się na nic brać szlachecka wraz z senatorami małopolskimi w liczbie ok. 4 tysięcy. Oba stany obradowały tu razem. Nadawało to zjazdowi krakowskiemu większą rangę niż jego odpowiednikowi w Wielkopolsce.
Problem obrony granic zebrani chcieli rozwiązać przez zaciągnięcie armii opłacanej z publicznych pieniędzy. Pieczę nad ochroną najbardziej zagrożonych terenów kraju powierzono kasztelanowi Bieckiemu Stanisławowi Szafrańcowi i podkomorzemu krakowskiemu Stanisławowi Cikowskiemu. Firlej zwołał również zjazd szlachty do Knyszyna na 10 sierpnia. Zebrani zdecydowali bowiem, że o terminie elekcji zdecydować powinna szlachta z całej Rzeczypospolitej. Dodatkowym powodem wyboru właśnie Knyszyna, była chęć przejęcia królewskiego skarbu. Przewagą Firleja w zjednywaniu sobie społeczeństwa były propagowane przez niego hasła równości i współodpowiedzialności za kierowanie losami państwa. Świecka szlachta katolicka dużo przyjaźniej patrzyła na obóz protestancki niż senatorowie w paliuszach. Można powiedzieć, że siła obozu innowierców leżała w ich silnych przywódcach i śmiałym działaniu, słabość zaś Wielkopolan – w braku solidarności i szybkich decyzji. Nie było bowiem jednego silnego stronnictwa katolickiego. Próby jego utworzenia podejmował nuncjusz papieski - Giovanni Francesco Commendone, o którym przyjdzie jeszcze wspomnieć.
Tymczasem szlachta Wielkopolska zebrana na zjazdach w Radziejowicach (21 sierpień) i Środzie (8 września) odrzuciła jednomyślnie postanowienia zjazdu łowickiego. Powodem był oczywiście brak drobnoszlacheckiej braci przy podejmowaniu tych uchwał. Zjazdy zwoływała również szlachta chełmińska do Krasnegostawu (17 lipca) oraz podolska i ruska do Glinian (31 lipca). Zawiązywano na nich konfederacje w celu obrony kraju, powoływano sądy nadzwyczajne.
W innych częściach kraju również nie próżnowano. Szlachta małopolska na zjeździe w Osiecku domagała się wydalenia z kraju nuncjusza papieskiego Giovanniego Francesco Commendone. Protestanci swoje żądania uzasadniali obawą o bezpieczeństwo kardynała, w razie wybuchu zamieszek. Prawdziwym powodem była jednak niechęć do ingerencji w sprawy Polski głowy kościoła katolickiego, który popierał prymasa Jakuba Uchańskiego. Commendone, będąc zręcznym dyplomatą oraz posiadając odpowiednie instrukcje od papieża Grzegorza XIII, nie uciekł z Polski. Przychylił się do „prośby” szlachty małopolskiej i opuścił ich województwo. Swój dalszy pobyt w kraju uzależnił jednak od decyzji ogółu szlachty, która miała się dopiero zebrać. Sam zaś skupił się na tworzeniu stronnictwa katolickiego. Zjednał sobie niezwykle aktywnego biskupa kujawskiego Stanisława Karnkowskiego oraz wojewodę sieradzkiego Alberta Łaskiego. Największym bodaj sukcesem kardynała Commendone było przeciągnięcie na swoją stronę, jednego z dotychczasowych przywódców stronnictwa protestanckiego – Piotra Zborowskiego, wojewodę sandomierskiego. Nuncjusz wykorzystał niechęć Zborowskiego do Firleja, wynikającą z zazdrości o przewodnictwo szlachcie w Małopolsce.
Sytuacja w ostatnich dniach lata wyglądała nieciekawie. Kraj podzielony był na zwolenników Jakuba Uchańśkiego, Jana Firleja oraz szlachtę wielkopolską, która nie była w stanie jasno sformułować swojego stanowiska. Sytuacja miała wyklarować się na zjeździe zwołanym do Knyszyna na 10 sierpnia. Tak się jednak nie stało.
Na zjeździe nie stawił się prymas Uchański, dla którego polityka Firleja, roszczącego sobie prawo do urzędu interrexa, była zamachem stanu. Również szlachta wielkopolska zbojkotowała zjazd knyszyński. Zabrakło tam także przedstawicieli ziemi sandomierskiej. Z Litwy stawił się marszałek wielki litewski Jan Chodkiewicz. Z małopolski przybyli marszałek nadworny koronny Andrzej Opaliński, podskarbi wielki koronny Hieronim Bużańśki oraz biskup płocki Arnulf Chański. Z przedstawicieli szlachty obecny był podkomorzy chełmski Mikołaj Sienicki.
Brak senatorów wielkopolskich nie umniejszył faktu, iż był to pierwszy od śmierci monarchy zjazd przedstawicieli niemalże wszystkich ziem polskich. Jan Firlej zwlekał jednak z rozpoczęciem obrad, jakby w nadziei na przybycie większej ilości szlachty. Po dwóch tygodniach oczekiwania, postanowiono rozpocząć zjazd.
Obrady rozpoczęły się 24 sierpnia 1572 roku od oddania czci doczesnym szczątkom króla Zygmunta Augusta. Po mowie żałobnej wygłoszonej przez Jana Firleja senatorowie postanowili opuścić miasto. Powodem była zaraza, która pustoszyła ulice Knyszyna5. Obrady toczyły się na miejskich błoniach, w namiocie Karola Chodkiewicza.
Pierwszym punktem obrad był spór o ciało zmarłego króla. Zaraza mogła doprowadzić do wyludnienia miasta i pozostawienia zwłok władcy bez opieki. Senatorowie postulowali przewiezienie ciała do Tykocina. Stanowczy opór postawili dworzanie. Jak łatwo się domyśleć, przedmiotem sporu były nie tyle szczątki Zygmunta, co dwie szkatuły pełne złota, które monarcha po sobie pozostawił. Dworzanie domagali się wypłaty zaległych pensji. Senatorowie przeznaczyli na ten cel 7,5 tysiąca złotych, w zamian za co uzyskali życzliwą neutralność królewskiego dworu. Na obronę kraju przeznaczono 21 tysięcy złotych.
Zebrani postanowili zająć się powzięciem decyzji o pochówku byłego władcy, sposobie wyboru nowego oraz polityce zagranicznej kraju. Podczas zjazdu szlachta, w osobie Mikołaja Sienickiego, oskarżali senat o lekceważenie ich samych oraz o próby przejęcia władzy w kraju. Domagano się również usunięcia z kraju wszystkich zagranicznych posłów. Sienicki przynaglał senat do podjęcia szybkiej decyzji w sprawie elekcji nowego króla. Każdy dzień zwłoki uważał za potencjalne zagrożenie dla suwerenności kraju. Ponadto – szlachta apelowała o zgodę między województwami, gdyż tylko ona była gwarantem unormowania sytuacji w kraju.
Podjęto tam również decyzję o elekcji viritim – której projekt wyszedł wcześniej od Piotra Zborowskiego. Dawała ona ogółowi szlachty możliwość dokonania wyboru nowego króla. Firlej uważał, że wielkiej liczbie posłów ciężej będzie wypracować jednomyślną opinię. Łatwiej będzie ją kontrolować i narzucić własne decyzje. Tadeusz Piliński tak opisuje ten stan rzeczy – „Zdaje się ,jak żeby fatalność jakaś była postawiła Koronę Polską pośród stronnictw, z których każde uważało za swój interes i obowiązek podkopywać jej znaczenie, i władzę jej doprowadzić do najdrobniejszych rozmiarów”. 6
Elekcję zwołano na 13 listopada pod Lublin. Miejsce to nie było przypadkowe. Lubelszczyzna była wówczas gęsto zasiedlona przez szlachtę protestancką. Sam Jan Firlej posiadał tam też liczne ziemie, mógł więc liczyć na poparcie swoich włościan.
Warto również wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie zjazdu w Knyszynie. Chociaż miało być to zebranie senatu – dopuszczono do głosu szlachtę. Mowa Mikołaja Sienickiego pozwoliła dostrzec w drobnej szlachcie siłę polityczną, z którą należało się liczyć. Senatorowie zdali sobie sprawę, że jeśli nie dojdą do porozumienia, ich „młodsi bracia” przejmą kontrolę nad sytuacją polityczną w kraju.
Odpowiedź Wielkopolski
Tymczasem Prymas zaniepokojony aktywnością Firleja zwołał zjazd szlachty Wielkopolskiej do Koła na 15 października. Zawiązano tam konfederację przeciwko wyborowi króla przez część szlachty – domagano się zgody ogółu. Zebrani odrzucili uchwały zjazdu knyszyńskiego. Uchwalono również szczegółowe ustawy co do sądownictwa w okresie bezkrólewia.
Zdrajcy ojczyzny, zamachowcy oraz wszyscy, którzy działaliby na szkodę Rzeczypospolitej – mieli zostać wydaleni z kraju. W razie oporu, kasztelan miał zebrać wojsko, doprowadzić je wojewodzie – a ten powinien ukarać przestępcę (nawet śmiercią) i rozebranie je majątku. Inne przestępstwa – morderstwa, kradzieże, gwałty, podpalenia – miały być sądzone przez komisję złożoną ze starosty oraz 4 wybranych przez niego osób. Skazany miał prawo odwołać się do Sejmu Walnego. Postanowiono również, że wyboru króla ma dokonać cały naród. W innym wypadku – należy nie dopuścić do objęcia tronu przez króla wybranego jedynie częścią głosów. Podkreślić trzeba, że decyzję tą podjęła wspólnie szlachta katolicka i innowiercza.
W podobny duchu utrzymany był zjazd szlachty ruskiej w Wisznie (17 października). Zebrani postanowili, że „(…) obiorą króla, nie tego kto będzie skarbił stronników pieniędzmi, obietnicami (…) jeno męża natchnionego miłością ojczyzny i dbającego o jej dobro”.
Sytuacja zaczęła się zmieniać. Dzięki aktywnej polityce biskupa Karnkowksiego, na stronę Wielkopolan przeszedł Piotr Zborowski. Szlachta nie uznała uchwał zjazdu knyszyńskiego uznając prymasa za prawowitego interrexa. Również na Litwie zwrócono się przychylnie do decyzji Wielkopolan. Jan Firlej tracił poparcie – zaczął więc dążyć do porozumienia z Prymasem.
Jeszcze podczas trwania zjazdu w Kole, obradujący otrzymali list od szlachty małopolskiej. Była to próba wyciągnięcia ręki w stronę Wielkopolan. Prymas Uchański zwołał zjazd w Kaskach na koniec października 1572 roku.
Dzięki pośrednictwu Piotra Zborowskiego, udało się ściągnąć tam dużą część senatorów. Magnaci mieli w pamięci płomienną mowę posła Sienickiego i jego słowa naglące do podjęcia decyzji. Być może jakiś wpływ na większe zdecydowanie senatu miały plotki rozpuszczane przez Janusza Latalskiego, w myśl których sam cesarz śpieszył już przez Śląsk do Rzeczypospolitej, aby pojąć za żonę Annę Jagiellonkę i przejąć tron Polski. Nie stawili się jedynie przedstawiciele Litwy i Prus. Na zjeździe potwierdzono uznanie prymasa za interrexa. Za zgodne z prawem uznano również powołanie sądów kapturowych.
Zebrani zdecydowali również o losach Anny Jagiellonki. Mogła zamieszkać w Łęczycy lub Krasnystawie. Pieczę nad siostrą króla miał sprawować biskup chełmski Wojciech Staroźrebski. Uspokojeniem sytuacji zagranicznej miał zająć się poseł Janusz Latalski. Wysłano go do książąt Pomorskich i elektora Brandenburgii aby przypomniał dawne traktaty i zapewnił sąsiadów o ich ciągłości i ważności. Insygnia niezbędne do koronacji nowego monarchy mieli przywieźć z Tykocina Piotr Zborowski i kasztelan gnieźnieński Wawrzyniec Gembicki. Ponadto, postanowiono ściągnąć podatek z posiadaczy królewszczyzn.
Postanowiono również powołać komisję, która miała się zająć reformą prawa. W jej skład wchodzili wojewoda łęczycki Jan Sierakowski, kasztelan sandomierski Hieronim Ossoliński, kasztelan rogoziński Jan Tomicki, kasztelan wiślicki Mikołaj Firlej, kasztelan sanocki Jan Herburt i kasztelan inowłodawski Jan Szymon Szubski.
Na 13 stycznia 1573 roku zwołano sejmiki ziemskie, na których szlachta miała dokonać wyboru przedstawicieli na konwokację – po dwóch senatorów i posłów z każdego województwa. Sam zaś sejm konwokacyjny – zwołano na 20 stycznia do Warszawy. Był to niewątpliwy sukces stronnictwa prymasa. Warszawa bowiem, tak jak i całe Mazowsze, pozostawało silnie katolicką dzielnicą Rzeczypospolitej. Zjazd w Kaskach unormował sytuację w kraju. Zebrani rozjechali się do swoich ziemi w nadziei na szybki rozwój sytuacji.
Nowy król
Kolejnym problemem przed którym stanęła szlachta był wybór nowego monarchy. Rzeczypospolita w XVI wieku była krajem silnym, z gospodarką przynoszącą dochody. Nie można się więc dziwić, że kandydatów znalazło się wielu.
Najpoważniejszym z nich był syn cesarza Maxymiliana II Habsburga – Ernest. Kandydatura ta była popierana przez senatorów katolickich i świeckich. Widzieli oni w Habsburgach dynastię katolicką, prowadzącą politykę pokoju augsburskiego, zdolną do podporządkowania sobie protestantów. Polityka Zygmunta Augusta złagodziła stosunki Polski z krajami Habsburgów. Byli oni potencjalnym sojusznikiem w razie konfliktu z Turcją. Nie chciano również dopuścić do ewentualnego zbliżenia z Rosją – co byłoby zagrożeniem dla kraju. Głównym przeciwnikiem Ernesta Habsburga na Polskim tronie była szlachta. Jego rządy oznaczałyby koniec ruchu egzekucyjnego i wprowadzenie absolutyzmu.
Największym zwolennikiem Habsburga był legat papieski Commendone. Kardynał zawarł tajną umowę z marszałkiem wielkim litewski Janem Chodkiewiczem i wojewodą wileńskim Mikołajem Krzysztofem Radziwiłłem. Mieli oni dokonać na Litwie elekcji Habsburga, a Polska postawiona przed faktem dokonanym – zgodziłaby się na jego wybór w Krakowie. Legat podawał tu precedens wyboru Zygmunta Augusta. Sam cesarz jednak nie zgadzał się na taki sposób wyboru go na władcę – nie chciał korony z rąk buntowników7. Wysyłając do Polski swoich posłów – najwyższego burgrabię czeskiego Wilhelma Rosenberga oraz wielkiego kanclerza Królestwa Czeskiego Wratysława Bernszteina – liczył, że przekonają oni szlachtę polską o swobodach jakimi cesarz darzy Czechy. Nigdy jednak nie udało mu się przekonać do siebie ogółu ludności. Obawiano się, że Austria będzie chciała posłużyć się Polską jako tarczą w wojnie z Turcją o Węgry. Zbytnia pewność siebie i brak aktywności w rokowaniach, nie mogły przynieść cesarzowi sukcesu. Tak Chodkiewicz jak i Radziwiłł szybko odstąpili od swojego pomysłu.
Niektórzy spośród litewskich Radziwiłłów wysuwali kandydaturę Iwana IV Groźnego. Sam król Zygmunt prosił w testamencie o wybór „króla z północy” Wydaje się jednak, że miał na myśli któregoś ze szwedzkich książąt, skoligaconych z dynastią Jagiellońską. Dla Litwy jednak, wizja cara na tronie Polskim była dość kusząca. Oznaczałoby to koniec nieustających walk na pograniczu litewsko-rosyjskim. Kandydata tego popierał również Jan Zamoyski.
Niektórzy przewidywali, że Rosja – podobnie jak niegdyś Litwa – ulegnie z biegiem czasu stopniowej polonizacji. Pod wpływem polskiej kultury te dwa różne od siebie organizmy państwowy miałyby mieć szansę na współistnienie –a w przyszłości – na stopienie się w jedno. Wypowiedzi posłów i senatorów litewskich car odbierał jako zdanie całej Rzeczypospolitej. Wystosował więc pismo, w którym wyrażał swoje zniecierpliwienie powolnością, z jaką szlachta polska skalda mu prośbę o objęcie tronu. Domagał się uznania dziedziczności swoich potomków w Polsce i nie przyjmował do wiadomości ewentualnej zmiany wyznania.
Z pośród wielu kontrargumentów można przytoczyć ten chyba najważniejszy – rozsądni podpowiadali, że nie można połączyć dwóch tak różnych nacji, jakimi byli Polacy i Rosjanie. Ci pierwsi, wspólnie zresztą z Litwinami, byli przeniknięci duchem europejskim, związani z zachodem od przeszło pół milenium. Charakter zaś Rosjan, wyrósł na stosunkach z barbarzyńskimi Mongołami, czego przykładem były liczne okrucieństwa jakich dopuszczali się carowie. Nie mogło być więc mowy o rosyjskim carewiczu na polskim tronie.
Przeciwnikiem dla Habsburga mógłby być król szwedzki, Jan III. Jego zwolennikiem był Jan Firlej. W Szwedach widział on sprzymierzeńca do walki z Rosją. Powoływano się również na jego związki rodzinne z wymarłą dynastią Jagiellonów. Główną przeszkodą do obioru Szweda była wiara. Jan III był protestantem, a stronnictwo protestanckie w Polsce było w tym okresie w wyraźnej defensywie.
Znajdowały się również między szlachecką bracią głosy wzywające na tron „rodzimego Piasta”. Szybko jednak znaleźli się ludzie, którzy pomysł ten z miejsca odrzucali lub wręcz wyśmiewali. Część szlachty za warunek objęcia tronu kładła małżeństwo z Anną Jagiellonką – była to w jakiś sposób forma przywiązania nowego monarchy do kraju. Nie znalazł się jednak w Rzeczypospolitej nikt, kto zdołałby udźwignąć w pojedynkę ciężar władzy. Przy spisywaniu ewentualnych kandydatów doszło do kpin, gdyż nie umiano poradzić sobie z ich mnogością. Wydaje się, że kandydatura „Piasta” była bardziej ideą niż rzeczywistym pomysłem. Trzeba dodać – ideą prawdziwie patriotyczną. Niestety, w okresie kiedy większość szlachty szukała sposobu na ograniczenie władzy króla, wybór rodzimego władcy nie mógł znaleźć wielu zwolenników.
Krajem, który od dawna myślał o zdobyciu polskiej korony – byłą Francja. Nad Sekwaną obawiano się przejęcia tronu w Polsce przez Habsburgów. Dlatego już w 1572 roku króla Zygmunta przybył poseł francuski Jean de Balagny. Chciał nakłonić władcę do wydania jego siostry – Anny – za księcia Henryka. Blagny’emu nie udało się jednak dostać przed oblicze monarchy i jego starania nie przyniosły skutku.
Dużo więcej szczęścia miał jego ojciec – biskup Walencji Jean de Montluc. Przybył on do Polski już po śmierci króla i rozpoczął energiczną akcję propagandową. Ród Walezjuszy, dla którego Montluc chciał zdobyć koronę, cieszył się wielką sławą we Francji i w całej Europie. Książę Henryk przedstawiany był jako młody, zdolny i dzielny pretendent do korony. Trzeba podkreślić w tym miejscu niebywałe zdolności biskupa Montluca, którzy umiał świetnie trafić do ogółu szlachty. Nakazywał swoim poddanym przestrzegać postów, aby przypodobać się katolikom. Sam jednak, w rozmowach z protestantami – wykazywał się giętkością poglądów. Mimo iż był biskupem, nie chodził też do kościoła8. Te kroki pozwoliły Montlucowi zjednać sobie poparcie szlachty, tak katolickiej jak i protestanckiej. Jedną z obietnic, które najbardziej działały na wyobraźnię Polaków, była budowa floty, która zdaniem niektórych stanowiła konieczny argument w wojnie z Moskwą. Geniusz walenckiego biskupa najlepiej oddaje fakt, że umiał złagodzić negatywny wpływ „nocy św. Bartłomieja” na wizerunek Henryka, który miał duży udział w rzezi francuskich hugenotów. Zabiegi Montluca znakomicie przedstawił Jean Choisnin w swoich pamiętnikach „O elekcyi Henryka Walezyusza na króla polskiego”.
Konwokacja
7 stycznia 1573 roku w Warszawie zebrała się szlachta z terenu całej Rzeczypospolitej. Zniecierpliwienie dawało się wszystkim we znaki. Posłowie obawiali się senackiego spisku, senatorowie – buntów szlachty. Przedstawiciele Litwy umyślnie spóźnili się z przyjazdem. Chciano w ten sposób zaakcentować, że Litwa jest równoprawnym partnerem w rozmowach, bez którego nie można podjąć wiążących decyzji. Ponadto, nie odbyły się tam sejmiki ziemskie, nie wybrano posłów i senatorów. Dlatego też na konwokację przybył, jako obserwator, kasztelan trocki Ostafiej Wołowicz. Nie przeszkodziło to jednak wyrazić przedstawicielom litewskim swojego sprzeciwu co do oderwania części ich terytorium w 1569 roku. Domagano się zmiany traktatu.
Na początku rozstrzygnięto trwale pozycję interrexa. Miał nim być zawsze arcybiskup Gniezna. On zwoływać miał konwokację i koronować nowego monarchę. Marszałkowi Wielkiemu Koronnemu przypadło w udziale ogłoszenie wyboru króla.
Zatwierdzono też projekt Piotra Zborowskiego, aprobowany przez Jana Zamoyskiego, o wyborze króla na zasadzie elekcji viritim. Było to duże osiągnięcie magnatów, którzy od tej pory starali się podporządkowywać sobie szlachtę poprzez korupcję.
Biskup Karnkowski w swojej mowie podkreślał, że urzędnicy nie służą królowi – ale Rzeczypospolitej. Polacy zaś, korzystając z prawa przyrodzonego, mogą ustalać sobie prawa bez obecności monarchy. Świadczy to o niezwykłej jak na owe czasy w skali europejskiej świadomości politycznej narodu.
Jednym z pierwszych problemów był termin oraz miejsce wyboru nowego monarchy. Protestanci chcieli odwlec datę elekcji. Uważali, że z biegiem czasu obietnice składane przez francuskiego posła okażą się nie do pokrycia. Domagali się również, żeby elekcja odbyła się w Lublinie, gdzie mogli się spodziewać poparcie szlachty innowierczej. Katolicy proponowali natomiast Warszawę. Jak już wspomniałem – był to rejon zamieszkany głównie przez szlachtę katolicką. Dzięki przychylności Piotra Zborowskiego zwyciężyła opcja warszawska. Ustalono termin – 5 kwietnia.
Następnie zajęto się formą elekcji. Wybrano komisję, która miała ułożyć porządek wyborów. Zasiedli w niej biskup Karnkowski, Piotr Zborowski, Jan Tomicki i kasztelan sanocki Jan Herburt. Mieli zająć się również unormowaniem prawa w okresie bezkrólewia.
Komisja ustaliła, że w czasie interrgnum zachowana jest ciągłość prawa. Nie przestawały obowiązywać przepisy i normy panujące w czasie panowania króla. Interregnum nie anulowało długów – płatności należało wypłacać zgodnie z terminem. Każdy szlachcic powinien być gotowy na pospolite ruszenie, w razie jakiegokolwiek zagrożenia bezpieczeństwa państwa.
Specjalnie utworzona Komisja Skarbowa złożona z Podskarbiego i sześciu przedstawicieli parlamentu (3 senatorów i 3 posłów) miała nałożyć podatki potrzebne na opłacenie najemnego wojska. Sejmy ziemskie miały ustalić podatek na zaciągnięcie armii zaciężnej w liczbie 20 tysięcy żołnierzy. Za ściąganie podatków odpowiedzialni byli podskarbi litewski i koronny.
Na samą elekcję każdy poseł musiał stawić się bez zbroi, pancerza, szyszaka, broni zaczepnej – dozwolony był jedynie miecz. Senator mógł zabrać ze sobą 50 osób służby, urzędnik ziemski – 30, szlachcic – 20. Marszałek mógł przybyć ze stuosobową załogą, wojewodowie – 10 osobową. Wśród sprowadzonych załóg nie mogło być żołnierzy zagranicznych.
Władzę zwierzchnią nad zebranymi sprawowali marszałkowie. Panowie z okolicznych miast i wiosek winni byli udostępnić dla przybyłych miejsce noclegu, żywność i zaspokoić wszelkie potrzeby posłów. Szczególnie zadbano o bezpieczeństwo zebranych. Kto wyciągnąłby miecz w gniewie – miał stracić rękę. Zranienie posła karane było śmiercią9.
W dniu rozpoczynającym obrady miało odprawić się nabożeństwo. Następnie, aby uniknąć zamieszania, szlachta miała ustawić się na polu obrad według województw. Z senatu i sejmu wybierano przedstawicieli – z każdego województwa, którzy mieli wysłuchać zagranicznych posłów.
Następnie przedstawiciele wracali do swoich województw aby przedstawić zdać relację. W tym momencie każdy z zebranych mógł przedstawić nowego kandydata. Zalecano jednak, aby liczba zgłoszonych kandydatów była jak najmniejsza. Następowało głosowanie, które miało ograniczyć ich liczbę do maksymalnie trzech.
Następnie – głosowano kolejny raz. Gdyby jednak na drodze głosowania nie udało się wybrać nowego władcy, powoływano komisję złożoną z senatorów i posłów. Ona miała zadecydować wspólnie o wyborze. Gdyby i jej nie powiodło się, nowego króla miał wybrać los. Droga losowania była wbrew pozorom uważana za jedną z najbardziej sprawiedliwych. Poza tym, lepiej by o wyborze zadecydował ślepy los, niż konflikt zbrojny.
Ustalenie daty, miejsca i formy elekcji było niezwykle ważnym wydarzeniem, precedensem na skalę krajową. Oprócz tych ważkich decyzji, pamiętać musimy jednak o jeszcze jednej uchwale, która miała normować stosunki religijne w państwie.
Wolność dla innowierców
Z inicjatywy Jana Firleja posłowie zawiązali konfederację, która do historii przeszła pod nazwą konfederacji warszawskiej. Komisja pod przewodnictwem biskupa Stanisława Karnkowskiego ustaliła zasady pokoju religijnego w kraju. Wprowadzała ona „wieczysty pokój między wszystkimi religiami i wyznaniami”. Szlachta, dworzanie i mieszkańcy miast zobowiązywali się nie wywoływać wojen ani zamieszek z powodów religijnych. Trzeba zauważyć, że konfederacja nie obejmowała chłopstwa. Dawała ona szlachcie prawo: cuius regio, eius religio. Ustawa została przyjęta przez większość sejmową. Jednym z warunków objęcia tronu przez nowego króla było zaprzysiężenie postanowień konfederatów. Akt przysięgi brzmiał: „Przysięgam, że będę bronił i przestrzegał pokoju wśród dysydentów i w żadnym wypadku nie dopuszczę, by z powodu religii ktokolwiek był uciskany zarówno przez urzędników państwowych, jak i przez nas". Był to pierwszy w Europie tak szeroki akt tolerancji dla wyznawców innych religii.
Niestety – katolickie stronnictwo odrzuciło te ustawy. Prymas Uchański zwlekał z jej podpisaniem – prosił o czas do namysłu. Inni biskupi, podobnie jak szlachta mazurska, nie zgodzili się na jej podpisanie. Uczynił to jedynie biskup krakowski Franciszek Krasiński. Chciał w ten sposób zyskać sobie przychylność protestanckiej szlachty małopolskiej.
Wydarzenia z lat 1572-73 wstrząsnęły Rzeczypospolitą. Nigdy wcześniej sytuacja polityczna nie wymagała od szlachty takiej odpowiedzialności. Mimo początkowych trudności udało się posłom i senatorom dojść do wspólnych rozwiązań. Okres bezkrólewia, który w innych krajach często był czasem zamieszek - w Polsce okazał się świetną okazją do reform prawnych. Polacy udowodnili, że wspólnie są w stanie udźwignąć ciężar rządzenia krajem.
Michał Rukat
Bibliografia:
Źródła
„O elekcyi Henryka Walezyusza na króla Polskiego pamiętniki” Choisnin Jean
„Bezkrólewia ksiąg ośmioro” Świętosław z Borzejowic Orzelski
„Kronika wszystkiego świata” Marcin Bielski
Opracowania
„Bezkrólewie po śmierci Zygmunta Augusta i elekcja Henryka Walezego” Piliński Tadeusz
„Historia Polski 1492 – 1795” Markiewicz Mariusz
„O polski tron” Marek Borucki
„Pierwsze bezkrólewie” Sucheni-Grabowska Anna
„Wielkie bezkrólewie” Plaza Stanisław
Źródła internetowe:
http://histmag.org/?magazyn=6&id=1082
http://www.loilza.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=19&mode=thread&order=0&thold=0
1 Marcin Bielski „Kronika wszystkiego świata”
2 Marcin Bielski „Kronika wszystkiego świata”
3 Świętosław z Borzejowic Orzelski „Bezkrólewia ksiąg ośmioro”
4 Tadeusz Piliński „Bezkrólewie po Zygmuncie Auguście i elekcja Króla Henryka”
5 Świętosław z Borzejowic Orzelski „Bezkrólewia ksiąg ośmioro”
6 Tadeusz Piliński „Bezkrólewie po Zygmuncie Auguście i elekcja Króla Henryka”
7 Tadeusz Piliński „Bezkrólewie po Zygmuncie Auguście i elekcja Króla Henryka”
8 Świętosław z Borzejowic Orzelski „Bezkrólewia ksiąg ośmioro”
9 Świętosław z Borzejowic Orzelski „Bezkrólewia ksiąg ośmioro”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz