Nazwisko tego badacza nieczęsto gości na łamach czasopism poruszających tematykę historii nauki, a to za sprawą niezwykłej ilości mitów i niejasności, jakie narosły w związku z jego życiem i pracą naukowo -konstruktorską. Ostracyzm środowiska badaczy, z jakim spotkał się jeszcze za życia, przetrwał do dziś i uniemożliwia przyznanie mu zasłużonego miejsca w dziejach wielkich przemian w nauce i technice przełomu XIX i XX wieku. Dlatego zachęcam do zapoznania się z tą – wprawdzie przyczynkarską – ale przekrojową biografią sławnego Serba.
Nikola Tesla urodził się o północy między dziewiątym a dziesiątym lipca 1856 r. w wiosce Smiljan, prowincji Lika, na terenie Cesarstwa Austriackiego. Zamieszkiwał niedaleko cerkwi, której popem był jego ojciec wielebny Milutin Tesla, piszący czasem artykuły pod pseudonimem "Człowiek Sprawiedliwości". Wyjątkowo bogata tradycja regionu wyróżniała go w Serbii, jednak możliwości kariery były ograniczone wyłącznie do służby w armii, na farmie bądź w duchowieństwie. Rodzina Tesli pochodziła z zachodniej części kraju, zaś jej członkowie od zawsze wstępowali do wojska lub Kościoła. Nie inaczej było z Milutinem, który po ucieczce ze szkoły oficerskiej postanowił związać się z Kościołem. Takiego też losu spodziewał się dla swojej rodziny: dwóch synów Daniela i Nikoli oraz trzech córek Milki, Angeliny i Mariki zamierzając wydać je za kapłanów. Matka, Duka Mandić, nie odebrała formalnego wykształcenia, jednak znana była ze swojej fotograficznej pamięci i umiejętności recytowania w całości znanych, europejskich klasyków poezji. Nikola wspominał, że właśnie po niej odziedziczył doskonałą pamięć oraz zamiłowanie do poezji, którą nota bene sam pisywał, choć jedynie "do szuflady", uważając ją za zbyt osobistą. Okres dzieciństwa zapowiadał późniejszą karierę Tesli - w wieku kilku lat skonstruował prototyp koła wodnego bez łopatek, wynalazku innego niż miejscowe, który prawdopodobnie znalazł rozwinięcie w przyszłej turbinie adhezyjnej. Nie wszystkie pomysły młodego konstruktora były wszakże genialne, jak na przykład silnik napędzany szesnastoma żukami, albo pierwsze próby rozmontowywania zegarków dziadka, nie doprowadziły do spektakularnych sukcesów. Podczas uroczystości oddania do użytku nowego sprzętu przeciwpożarowego, po przemowach i paradach miało dojść do pokazu działania pompy, lecz nie wydobyła się z niej ani jedna kropla wody. Ku wielkiej aprobacie ojców wioski Nikola odnalazł problem w postaci zapadniętego węża w rzece i natychmiast naprawił usterkę. Jak sam wspomina, uznano go wtedy bohaterem dnia. Mimo idyllicznego życia, jakie zapewnili mu rodzice, Tesla narażał życie wielokrotnie: lekarze trzy razy nie dawali mu szansy po podtopieniach, niemal ugotowaniu żywcem w kadzi gorącego mleka, niedoszłym skremowaniu, pochowaniu żywcem w starej kaplicy i walkach psów. Wielki wpływ na jego stan psychiczny wywarła tragedia brata, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach; Tesla w swojej autobiografii podaje, że Daniel zmarł z powodu ran zadanych przez oszalałego konia, jednak inne źródła sugerują, iż mógł on spaść ze schodów w delirium, rzekomo w obecności Nikoli. Nie podlega wątpliwości jedynie fakt, iż Tesla całe życie cierpiał na koszmary i halucynacje ze względu na to traumatyczne wydarzenie, być może przyczyniło się ono do wytworzenia u niego szeregu dziwnych fobii, np. awersji do damskich kolczyków, odrazy do dotykania ludzkich włosów, liczenia kroków podczas chodzenia czy wręcz przeliczania objętości talerzy zupy i innych posiłków. Charakter przyszłego wynalazcy zaczął się zmieniać, stał się bardzo wytrwały w nauce, odmawiał sobie naturalnych odruchów, zaczął bardzo wiele czytać, czasem przez całe noce.
W wieku sześciu lat Tesla przenieśli się do Gospic, gdzie Nikola zaczął uczęszczać do lokalnej szkoły i szybko wyróżnił się w nauce języków: angielskiego, niemieckiego, francuskiego, włoskiego a także różnych słowiańskich dialektów, ale przede wszystkim matematyki. Czasem nie znajdował zrozumienia wśród innych pracując nad jakimś problemem, gdy polegał na „holograficznej” wyobraźni, a wymagane było wyrysowanie wykresu, czy też przeprowadzenie dowodu - Tesla myślał intuicyjnie, jedynie w głowie później projektował swoje wynalazki. Podczas nauki spotkał się z wieloma wynalazkami, m.in. z zakresu hydrodynamiki, przeczytał pierwszy raz o Wodospadzie Niagara - wtedy zrodziło się w jego umyśle pragnienie zaprzęgnięcia go do wielkiej wodnej turbiny. Cierpiał jednak na liczne dolegliwości, których nie udało się powiązać z konkretnymi chorobami. Kontynuował naukę w liceum w Karlstadt, zapadł tam na malarię, a po powrocie do domu na cholerę, która ogarnęła cały rejon. Młody Tesla miał odbyć służbę wojskową, ojciec nalegał jednak by spędził rok mieszkając, czy też obozując w górach ku polepszeniu zdrowia. Po tym okresie przerwy (bynajmniej nie bezproduktywnym intelektualnie) Nikola wstąpił w 1875 r. do Austriackiej Politechniki w Graz, gdzie studiował głównie fizykę, matematykę i mechanikę, czasem poświęcając im nawet dwadzieścia godzin dziennie. Elektryką zainteresował go profesor Poeschl. Niestety, problemem stało się znalezienie funduszy na studiowanie. Nikola starał się temu zaradzić przez hazard, co oczywiście doprowadziło do przedwczesnego zakończenia studiów. Po nieudanych próbach znalezienia zatrudnienia, w 1879 r. powrócił do domu. Pieniądze zorganizowane przez matkę pozwoliły mu kontynuować naukę w Pradze, choć nie było to formalne studiowanie - Tesla uczył się w znacznej mierze sam. W 1881 r. zatrudnił się w Centralnym Urzędzie Telegraficznym Budapesztu, w tym czasie przeżywał dziwny stan wyostrzenia zmysłów, który lekarze z braku lepszego określenia nazwali załamaniem nerwowym. Wtedy zdarzyło się coś, co miało niebagatelny wpływ na jego dalszą karierę - spacerował przy zachodzie słońca i recytując fragment Fausta Johanna Wolfganga von Goethego w nagłym przypływie olśnienia wpadł na pomysł wykorzystania obracającego się pola magnetycznego do budowy silnika prądu zmiennego. W zasadzie był to cały system generowania, przenoszenia i niwelowania prądu elektrycznego.
Przed młodym konstruktorem roztoczyła się wizja światowej sławy i końca problemów finansowych, nie miał teraz jednak ani czasu, ani pieniędzy by zrealizować swój projekt, tak już wyraźnie uformowany w wyobraźni. W 1882 r. przeniósł się do Paryża, gdzie podjął pracę w pomocniczych zakładach telefonicznych Thomasa Alvy Edisona. Spędził tam dwa lata spełniając funkcję likwidatora usterek, jednak praca go rozczarowała. Nikt poza nim nie mógł dostrzec oczywistych jego zdaniem wad tak cenionego przez Edisona prądu stałego, nikt nie docenił też jego nowo skonstruowanego silnika elektrycznego. Nikola dostał w zamian solidne rekomendacje i mógł w 1884 r. udać się do Stanów Zjednoczonych by podjąć współpracę z Continental Edison Company.
Nowy rozdział w życiu Nikoli Tesli rozpoczął się wraz z przybyciem do Nowego Yorku w czerwcu tego roku. Już podczas drogi od nabrzeża portowego do urzędu Edisona zarobił 20 dolarów oferując pomoc w naprawie maszyny pewnemu rozdrażnionemu sklepikarzowi. Edison, któremu wyraźnie zaimponował talent młodego pracownika, bez zwłoki powierzył Nikoli pracę przy korekcji oświetlenia okrętu S.S. Oregon, którą ten ukończył następnego dnia rano. Coraz większy prestiż pozwolił mu później bez ograniczeń korzystać z warsztatu Edisona. Wkrótce okazało się, że współpraca tych dwóch wielkich ludzi nie będzie układała się bez problemu ze względu na różnice zarówno osobowości jak i metod naukowych. Edison był zdecydowanym praktykiem, nie tolerował zmysłu teoretycznego Tesli, uważał go również za "jajogłowego", nie mógł też przekonać się do jego koncepcji prądu przemiennego (istnieje hipoteza, iż nie chciał prądu zmiennego przez niezrozumienie rachunku liczb zespolonych koniecznych do obliczeń z tym prądem). Pierwsze konflikty związane były z pomysłem Tesli na udoskonalenie dynama elektrycznego projektu jego pracodawcy, które było mało wydajne i zgodził się je zaprojektować jeszcze raz za 50,000 dolarów. Po niemal roku pracy Tesla przyszedł do niego z rezultatami, jednak srodze się zawiódł słysząc, że chyba nie zrozumiał amerykańskiego poczucia humoru, którym posłużył się jego pracodawca. Nie był to bynajmniej pojedynczy konflikt między dwoma uczonymi, wkrótce okazało się, że dalsza współpraca jest niemożliwa. Na szczęście dla Serbskiego wynalazcy, jego wschodząca sława obiegła już Amerykę i ściągnęła do Nowego Yorku kilku zainteresowanych finansistów. Zaproponowali oni spółkę pod jego nazwiskiem, na co szybko przystał. Tesla sądził, że umożliwi mu to zaprezentowanie swojego odkrycia prądu zmiennego szerokiemu światu i uwolnienia ludzkości od wielu problemów. Istniał jednak szeroki rynek na lampy łukowe do oświetlania ulic i hal, więc górnolotne pomysły musiały poczekać. The Tesla Electric Light Company z siedzibą w New Jersey i biurem w Nowym Jorku zajęło się projektowaniem oszczędniejszych i bezpieczniejszych lamp aż do momentu, kiedy Nikola spostrzegł, że ma niewielki udział w firmie, nie miał też perspektywy rozwoju swoich ambicji. Postanowił odejść w 1886 r. i przez kolejny rok nie gardził żadną pracą, chcąc jedynie jakoś przetrwać.
W 1887 r. zainteresował się Teslą właściciel Western Union Telegraph Company - A.K. Brown widząc potencjał (sic!) w prądzie przemiennym. Doprowadził on do sformowania Tesla Electric Company, wkrótce serbski naukowiec mógł cieszyć się swoim pierwszym patentem związanym z technologią prądu przemiennego. Sercem systemu był niewiarygodnie prosty silnik indukcyjny, z małą ilością ruchomych części, w którym niewiele rzeczy mogło ulec uszkodzeniu. Tesla szybko awansował społecznie, zgodził się pracować za 2 tys. dolarów miesięcznie dla Westinghouse przy wprowadzaniu jego jednofazowego systemu dynam prądu przemiennego, systemu, który pozwolił by transportować energię elektryczną na duże dystanse bez wielkich strat jak w wypadku prądu stałego. Rozpoczęła się jednocześnie tzw. wojna prądów1, bowiem gorącym zwolennikiem tego rodzaju energii elektrycznej był Thomas Alva Edison, skorzystał on wręcz z machiny propagandowej, by przedstawić prąd przemienny jako skrajnie niebezpieczny dla ludzkiego zdrowia. Działania amerykańskiego wynalazcy były zaskakujące; w pobliżu jego zakładów zaczęły znikać zwierzęta domowe - okazało się, że Edison płacił miejscowym chłopcom dwadzieścia pięć centów za złapanie psa lub kota, które wykorzystywał później do okrutnych eksperymentów z wysokimi napięciami prądu o zmiennym natężeniu. Robił to rzekomo by ostrzec opinię publiczną przed zagrożeniami wynalazku Tesli, a jego motywem było wygrać dla swojej firmy przetarg na ujarzmienie Wodospadu Niagara. Posunął się nawet dalej; wraz ze swoim współpracownikiem Brownem organizował objazdowe przedstawienia, na których zabijał prądem nawet cielaki i duże psy mówiąc, że je "zWestinghausował".2 Udało mu się nawet porozumieć z władzami więzienia Sing Sing i wkrótce dokonano pierwszej (nieudanej ze względu na małe napięcie) egzekucji za pomocą prądu przemiennego na skazanym za morderstwo Williamie Kemmlerze. Mimo wszystko autorytet Tesli nie uległ zachwianiu, dostał w 1891 r. amerykańskie obywatelstwo. Dwa lata później, wojna prądów była już zakończona, zaś system Tesli posłużył do zapewnienia zasilania wielkiej Chicago World's Fair, pierwszej wystawy oświetlonej elektrycznie. Najważniejsze jednak, iż Niagara Falls Comission orzekło o zwycięstwie jego firmy w wyścigu o budowę elektrowni wodnej na Wodospadzie Niagary. Ukończona w 1895 r. gotowa była produkować 15 tys. koni mechanicznych mocy. Przy znakomitej prasie rozpoczęła się elektryfikacja Stanów Zjednoczonych, oczywiście w oparciu o technologię prądu przemiennego.
To były z pewnością najproduktywniejsze lata Tesli, mógł bez przeszkód oddawać się swojej pracy w laboratorium stając się jednocześnie jednym z najbardziej podziwianych naukowców na świecie. W zaskakująco prosty sposób tworzył wynalazki znajdujące się dziś już w powszechnym użyciu, jednak nie patentował ich. W ten sposób powstała pierwsza świetlówka, gdy Nikola spostrzegł, że rozrzedzony gaz poddany prądowi o dużej częstotliwości wykazuje silne właściwości przewodzące; taką nieustannie świecącą lampę można było przemieszczać po całym warsztacie. Pojawiły się w tym czasie pierwsze pomysły zbudowania maszyny nie wymagającej kabli do zasilania, wkrótce zaczął zastanawiać się nad możliwością uzyskania energii w każdym miejscu na Ziemi, co miało się stać niemal jego obsesją w późniejszych latach życia. Tymczasem dokonał kilku znaczących osiągnięć - umieściwszy na końcu kabla z prądem o wysokiej częstotliwości kulę z twardego materiału (najlepszy okazał się węgiel) i następnie odsuwając ją od źródła napięcia mógł wyprodukować łuk elektryczny przeskakujący miliony razy na sekundę, który mógł ewaporować lub stopić niemal każdą substancję. Dodatkowo zjawisku (przy tym samym prądzie) towarzyszył blask światła, około dwudziestokrotnie silniejszy od lampy Edisona - tak narodziła się carbon button lamp, rodzaj lamy łukowej3. Przy okazji tego odkrycia Tesla teoretyzował o możliwości istnienia promieniowania kosmicznego, wówczas jeszcze nie znanego zjawiska. Być może to promieniowanie - cząsteczkowe, jak sądził - może zostać wykorzystane do budowy mikroskopu, który dziś nazwali byśmy elektronowym. W optycznym wielkość przybliżenia kończy się wraz z długością fali światła, zaś wystrzeliwując cząsteczki (elektrony)4 w punkt o wysokim potencjale możemy zobaczyć jego powiększenie odbicie na sferycznej powierzchni, znosi to ograniczenia konwencjonalnej optyki. Na wcielenie tej koncepcji w życie należało poczekać jeszcze do 1934 r. Być może najważniejszym odkryciem w tym okresie życia serbskiego badacza była cewka Tesli, urządzenie szybko upowszechnione w tej czy innej formie w każdym odbiorniku telewizyjnym i radiowym, a także w laboratoriach elektrycznych. Cewka składała się z dwóch obwodów - pierwotnego i wtórnego, które rezonowały zamieniając prąd niskiego napięcia i wysokiego natężenia w energię elektryczną wielkiej częstotliwości, wysokiego napięcia i małego natężenia. Co warto zauważyć - produkując przy okazji nawet kilkumetrowe iskry elektryczne przy potężnym huku. W zasadzie niemożliwym jest podążyć za wszystkimi projektami, nad którymi jednocześnie pracował Tesla, odkrył w tym czasie lecznicze właściwości prądu przyłożonego do ludzkiego ciała (bynajmniej nie osławione w psychiatrii elektrowstrząsy), tzw. shadowgraph5 będący wstępem do odkrycia promieni Roentgena, a także jeden bardzo istotny wynalazek, o którym za chwilę będzie mowa.
Tymczasem Tesla przeżywał kolejne załamanie nerwowe spowodowane najprawdopodobniej przepracowaniem. Postanowił nie zasięgać rady lekarzy, dopatrując się przyczyny we własnych wspomnieniach i stanie emocjonalnym. Dręczyła go częściowa amnezja i bezustannie powracające wspomnienia o matce, wkrótce miało się okazać, że jego obawy o jej zdrowie nie były bezpodstawne, bowiem listy z ojczyzny ujawniły jej rzeczywiście pogarszający stan. Autobiografia tego badacza sugeruje, że niejako podświadomie wyczuł on na odległość chorobę matki, Tesla jednak spisał dzieje swojego życia już po fakcie w 1919 r., zatem zanim wysuniemy kolejną „fantastyczną” teorię o życiu Tesli, lepiej przyjąć, że autor zinterpretował swoje wspomnienia ex post, kiedy już wiedział o chorobie matki.
Niemniej znani badacze jak Lord Rayleigh czy Sir William Crookes zaniepokojeni byli stanem spiritus movens Westinghouse, sugerowali by skupił się on na jakiejś określonej dziedzinie wiedzy i ją konsekwentnie rozwijał. Był pogrążony w chorobie przez kilka tygodni po śmierci matki, tym razem już fizycznie. Po wyzdrowieniu odwiedził ojczyznę; Belgrad, Zagrzeb, Budapeszt, gdzie przyjęto go ciepło jako rodzimego naukowca o wielkiej sławie. W połowie 1892 r. powrócił do Nowego Jorku, gdzie na lata przed odkryciem Guglielmo Macaroniego rozpoczął prace nad możliwością wysyłania informacji drogą radiową.
Tesla użył aparatury nadawczo-odbiorczej z anteną, uziemieniem, 5-kilowatowym nadajnikiem iskrowym i rurki Geisslera do odbierania wiadomości podczas historycznego pokazu w St. Louis. Chociaż nadajnik iskrowy okazał się mało wydajny poprzez możliwość zanieczyszczenia elektrod i został zamieniony przez E. H. Armstronga na dużo lepszy system, postęp Tesli w rozwoju radia nie ulegał wątpliwości. Ku jego rozczarowaniu Urząd Patentowy uznał pierwszeństwo w odkryciu wynalazku Macaroniemu - gdy w 1896 r. przybył on do Londynu na prezentację, miał ze sobą bliźniaczo podobną aparaturę do opisanej w 1893 r. przez Teslę. Młody Macaroni zaprzeczał, iż kiedykolwiek czytał ten artykuł czym zapewnił swojej sprawie pozytywne stanowisko urzędników. Nota bene Tesla bardzo często zaniedbywał kwestię należytej ochrony własnych wynalazków wskutek czego utracił wiele patentów.
Pomimo trudności z ekonomicznym wykorzystaniem wynalazków Nikola Tesla cieszył się znacznym szacunkiem w wyższych sferach Nowego Jorku, należał do sławnej „400 McAllistera” gromadzącej ludzi o wysokiej pozycji społecznej i finansowej. Potrafił odpowiednio traktować dziennikarzy i literatów dając im czego oczekiwała opinia publiczna, najprawdopodobniej tym zyskał sobie naukowy autorytet publikując wiele artykułów w czasopismach specjalistycznych. Jak udowadniają artykuły w gazetach, (Manufacturer and Builder)6 zainteresowanie tym, co akurat opublikował było znaczne. Pan Camden pytał na łamach tej gazety o lampy węglowe, o których wyczytał w pracy Tesli. Znamy też nie tylko naukowe publikacje Tesli, w The Century7 możemy znaleźć jego tłumaczenie poezji serbskiego pisarza, mamy też jego biografię.8
Dziennikarze chętnie opisywali jego wygląd zewnętrzny: Tesla był wysoki na ponad 190 cm, z długimi i dużymi rękami, jego ruchy były zdecydowane i sprawiały wrażenie wielkiej siły. Chociaż nie ważył wiele, postura nie pozwalała na ignorowanie go. Owalna, raczej słowiańska twarz z błękitnymi oczami zdradzała wielką inteligencję, ponadto sam sposób bycia sprawiał, że ludzie słuchali, gdy mówił. Często zdradzał zaciekawienie, a ponad wszystko zdecydowanie i siłę osobowości. Mówił biegle w ośmiu językach, po angielsku z doskonałym akcentem człowieka wykształconego. Ubierał się nienagannie; czarny, drogi płaszcz, koszula ze sztywnym, białym kołnierzem, zaś dodatki takie jak rękawiczki wyrzucał zale
dwie po kilku użyciach. Nigdy nie używał biżuterii żadnego rodzaju, oczywiście w związku z osobistymi fobiami jeszcze z dzieciństwa. Warto wspomnieć również o jego życiu prywatnym; wymieniał osobiste listy i spotykał z Kahariną Johnson, choć jeśli na ich podstawie można stwierdzić jakąś większą zażyłość, to jedynie z jej strony. Tesla nie chciał angażować się w związek zdając sobie sprawę z uczucia, jakim darzył Katharinę jego przyjaciel, Robert. Podobny stosunek miał do religii, uważając ją za rzecz dobrą, ale dla innych. W najgorszych latach, gdy jego stan emocjonalny i finansowy był słaby, zainteresował się jednak Buddyzmem i Chrześcijaństwem głębiej, określając te dwie religie jako mające odegrać w przyszłości ważną rolę. Zaprzyjaźnił się z Markiem Twainem, który spędzał wiele czasu w jego laboratorium, tutaj widoczny na zdjęciu.
Katastrofa, która spotkała laboratorium Nikoli 13 maja 1895 r. może być porównywalna tylko z wielkim pożarem pracowni Heweliusza. Tesla nie miał wykupionego ubezpieczenia na żadne z urządzeń, które spłonęły tego ranka. Naraziło go to na milionowe straty, a by znów móc prowadzić działalność badawczą musiał zainwestować wszystkie oszczędności w odbudowę laboratorium, ale bez pomocy finansisty z International Niagara Comission Edwarda Deana Adamsa jego kariera mogła się szybko zakończyć. Kolejnym wyzwaniem było ujarzmienie promieni X; świat naukowy był tym czasie zafascynowany odkryciem Röntgena. Zarówno Edison jak i Tesla prowadzili badania z prześwietlaniem różnych przedmiotów promieniami rentgenowskimi, obaj nie chcieli wierzyć w ich potencjalnie szkodliwe działanie. Jakkolwiek Edisonem powodowała chęć praktycznego wykorzystania nowej technologii (najlepiej, by przy okazji znaleźć dla niej komercyjne zastosowanie) to Nikola kierował się raczej właściwą jego charakterowi naukową ciekawością. Wykonując serię długo czasowych naświetleń badacze narazili się na dolegliwości towarzyszące promieniowaniu; Edison uszkodził swój wzrok, jego asystent zapadł wkrótce na raka skóry a Tesla w 1897 r. opisywał na własnym ciele efekty poparzeń i choroby popromiennej.
Konstrukcja większych cewek doprowadziła Teslę do interesujących wniosków - właściwości przewodzące powietrza są dużo większe niż ktokolwiek by się spodziewał. Jeśli użyć wielkich napięć, można transportować energię na wielką odległość przez wyższe rejony atmosfery, bowiem tam ciśnienie jest mniejsze i tym samym wzrasta możliwość przewodzenia. Nikola sugerował wręcz, że za pomocą odpowiedniej cewki można wysłać wiadomość nawet na Marsa, obawiał się jednak - za Crookesem - że może przy tym dojść do zapłonu atmosfery. Problem polegał na tym, że Tesla nie rozumiał złożonej zależności wiatru słonecznego i ziemskiego pola magnetycznego, to właśnie ono tworzy jonosferę, będącą doskonałym przewodnikiem.
Użycie cewek indukcyjnych pozwoliło przy okazji dawać niesamowite pokazy publiczności, gdy aparatura Serba wytwarzała imponujące 8 mln woltowe błyskawice. Sam również wystawiał się na działanie oscylatora przepuszczając wielkie impulsy elektryczne przez własne ciało. Dopóki schodziły one po skórze do ziemi, nie sięgając do zakończeń nerwowych, był bezpieczny, krytycy zarzucali mu jednak, że zbyt lubuje się w takich "magicznych" pokazach. Tesla zainteresowany był też pracami nad innymi wynalazkami; motyw towarzyszący mu w od początku 1898 r. był jednak nie tylko naukowy. Wraz z Thomasem Edisonem stanął do wyścigu o to, kto bardziej zadziwi opinię publiczną spektakularnymi odkryciami i wynalazkami. Jak czytamy w Manufacturer and Builder9 Tesla opowiada, jak miał zamiar wyprodukować sztuczne promienie słoneczne za pomocą oscylującego prądu, bądź też ujarzmić naturalne, do bezpośredniej produkcji pary w ponoć zupełnie prosty sposób. Pracował też nad nową aparaturą fotograficzną, ale najbardziej "elektryzowały" niewtajemniczonych projekty zdalnie sterowanych pojazdów, łodzi i samolotów. Tym razem badacz zadbał o prawa patentowe [613,809] mając na uwadze prawdopodobne zyski z kontraktu dla armii. Następnym krokiem było umieszczenie przyrządów sterujących w samym pojeździe i wyposażenie go w własne czujniki a następnie "puszczenie wolno" - w ten sposób powstała by autonomiczna maszyna - robot. [patenty 723.188, 723.189]
Colorado Springs, to miejsce kojarzy się nierozerwalnie z osobą Nikoli Tesli.
Dzięki zorganizowaniu terenu i intratnego podłączenia do miejskiej elektrowni możliwym stało się w 1899 r. wybudowanie stacji badawczej wraz z aparaturą nadawczą o (teoretycznie) światowym zasięgu. Sercem systemu była największa jak do tej pory, 12 mln woltowa cewka produkująca błyskawice o długości 135 stóp [ok. 48 m - autor]. Budowa utrzymana była w sekrecie (na ile to było to możliwe w małej społeczności Colorado Springs, do której przybył znany konstruktor by prowadzić swoje tajemnicze eksperymenty). Kompleks ogrodzono wysokim płotem z napisem "GREAT DANGER", po ukończeniu prac dołączył do niego cytat z Boskiej Komedii Dantego "Abandon hope all ye who enter here". Tesla przygotowując się do uruchomienia cewki nie polegał już tylko na własnej pamięci, zaczął sporządzać notatki, być może nie miał już takiego zaufania dla swojego umysłu. Eksperymenty z gigantyczną cewką ściągnęły zarówno zainteresowanie miejscowych i prasy; obserwatorzy zapewniają, że w promieniu kilkudziesięciu metrów od pracującej cewki można było zaobserwować przeskakujące na metalowych przedmiotach iskry. 3 lipca 1899 r. był dniem kluczowego eksperymentu w Colorado Springs, nie jest całkowicie pewne co miał na myśli Tesla mówiąc o wytworzeniu fal stałych, jednak w próbie miała być użyta ilość mocy bez precedensu. Setki błyskawic pojawiły się na szczycie cewki, grzmoty miały być słyszalne 15 mil [ok. 24 km - autor] dalej, w Cripple Creek. Spalił się jednak generator w elektrowni Colorado Springs pogrążając całe miasto w ciemności. Niestety nie zachowało się wiele informacji z poczynań Nikoli Tesli w stacji badawczej, nie można więc z całą pewnością czego dotyczyły badania w tym czasie.
W 1900 r. Tesla zamknął laboratorium i powrócił do Nowego Jorku z informacją, że odebrał sygnały od inteligentnych istot z innej planety. Nie trzeba wspominać jakie kontrowersje wzbudziła ta wiadomość, była też prawdopodobnie początkiem końca kariery Tesli w środowisku naukowym. Projekt, który realizował przez kolejny rok przy finansowym współudziale J. Piermont Morgana to urządzenie nadawcze mające objąć cały świat. Na Long Island, w miejscu nazwanym przez badacza Wardenclyffe powstawał obiekt mający znaleźć komercyjne zastosowanie, jednak nieoczekiwane problemy z zatrudnieniem i wycofanie kapitału Morgana zakończyły prace. Po porażce projektu autorytet Tesli znalazł się pod atakiem innych badaczy - uważano go za marzyciela i niepraktycznego wizjonera, on sam nie poprzestał mimo tego swojej działalności. W 1906 r. opracował plan nowej turbiny, która miała rzekomo pozwolić liniowcowi pokonać Atlantyk w trzy dni, zabrakło jednak funduszy na wdrożenie pomysłu w życie.
W końcowym okresie życia Nikola Tesla coraz bardziej wycofywał się z życia publicznego. 1915 r. doszły do niego plotki mówiące, że on i Edison mieli otrzymać nagrodę Nobla, niestety w ostatniej chwili komitet noblowski zmienił zdanie przekazując ją komu innemu. Rozczarowanie jedynie częściowo złagodził fakt przyznania w 1917 r. nagrody Medalu Edisona. W rzeczywistości Tesla nie chciał przyjąć tej nagrody, wszak niejednokrotnie rywalizował z tym człowiekiem, wręcz prowadził z nim wojnę. Po wielu prośbach dał się przekonać do tego i odebrał odznaczenie od American Institute of Electrical Engineers. Następne lata upłynęły pod znakiem coraz większej izolacji i rosnących objawów fobii, niemniej cały czas był człowiekiem dystyngowanym, może w staromodnym, ale nienagannym ubiorze. Jego codzienna aktywność polegała na dotarciu z hotelu do małego biura, w którym otwierał pocztę, odpisywał na listy i rysował schematy kolejnych wynalazków do opatentowania. Nikola tracił jednak kontakt z rzeczywistością zajmując się głównie pogonią za ideami, we znaki dały się też trudności finansowe, jako, że nigdy nie zarobił fortuny na swoich wynalazkach, nie ulokował oszczędności i musiał oszczędzać wydatki. Od ubóstwa chroniło go jedynie skromne honorarium w wysokości 7 tys. dolarów z nowo sformowanego w 1935 r. Tesla Institute w Belgradzie. I Wojna Światowa dała mu się we znaki przez osłabienie międzynarodowej gospodarki, w konsekwencji nie mógł znaleźć nabywcy dla swojego projektu prędkościomierza i silnika do małego samolotu. Wykazywał duże zainteresowanie ekologią, chcąc ujarzmić ciepło wnętrza planety za pomocą elektrowni geotermalnej. Miał też pewną tajemnicę: co noc około północy wychodził samotnie na spacer z torbą nasion dla ptaków i karmił gołębie nieopodal Biblioteki Publicznej Nowego Jorku. Jeden gołąb rozpoznawał Serba przybywając regularnie po nasiona, wkrótce łączyło ich pewne zrozumienie, ale w końcu ptak zachorował i nic nie dało się zrobić, by go uratować. Po jego śmierci badacz poczuł się samotny i przygnębiony jak nigdy dotąd. Nikola Tesla zmarł 7 stycznia 1943 r. w wieku osiemdziesięciu trzech lat w nowojorskim pokoju hotelowym. Na jego pogrzebie zjawiło się ponad dwa tysiące osób, w tym znani naukowcy w hołdzie dla człowieka, który uczynił świat jaśniejszym.
Podsumować życie Nikoli Tesli jest niezwykle trudno, czytając autobiografię można wyrobić sobie niejakie pojęcie o jego osobowości i choć częściowo zrozumieć jak wielkim był wizjonerem, ale też konsekwentnym badaczem, erudytą i showmanem potrafiącym wprowadzić publiczność w osłupienie. Człowiek niepozbawiony pewnych wad jeśli spojrzeć przez ostatnich prac, trochę mizantrop, a na pewno introwertyk, miał przecież szczerą ambicję podarowania światu cudownej technologii, która miała zmienić historię na zawsze. Wolna energia dla wszystkich, w każdym miejscu, bez żadnych opłat, niemal natychmiastowa komunikacja na planecie i nawet dalej, nowoczesna i czysta technologia czyniąca życie ludzi bezpieczniejszym, jaśniejszym i czystszym. Intencje Tesli – choć czasem naiwne – były również czyste, ten niedoceniony dziś w znacznej mierze badacz zdawał sobie sprawę z potęgi własnego umysłu, ale nie było w tym próżności. Chciał wykorzystać go dla dobra ludzkości i w znacznej mierze mu się to udało. Jak później mawiali publicyści, był człowiekiem, który pchnął ludzkość w XX wiek. Do dziś w każdym gniazdku płynie prąd przemienny, używa się silników trójfazowych, turbin adhezyjnych, cewek Tesli, radia, świetlówek, sterowania radiowego i wielu innych wynalazków, których autora zapomniano. Dlatego nazwano go człowiekiem spoza czasu, nowoczesnym czarodziejem, Prometeuszem współczesności, mistrzem błyskawic, a niniejsza praca nie pretenduje do objęcia nawet cząstki dziedzictwa serbskiego naukowca. Pole do badań jest cały czas otwarte i być może kiedyś Nikola Tesla zajmie należne mu miejsce w panteonie wielkich uczonych XIX wieku.
Na koniec krótki wiersz, którym Robert Underwood Johnson chyba w najdoskonalszy sposób wyraża atmosferę towarzyszącą pracy Tesli.
IN TESLA'S LABORATORY.
HERE in the dark what ghostly figures press
No phantom of the Past, or grim or sad;
No wailing spirit of woe; no specter, clad
In white and wandering cloud, whose dumb distress
Is that its crime it never may confess;
No shape from the strewn sea; nor they that add
The link of Life and Death - the tearless mad,
That live nor die in dreary nothingness:
But blessed spirits waiting to be born -
Thoughts, to unlock the fettering chains of Things;
The Better Time; the Universal Good.
Their smile is like the joyous break of morn;
How fair, how near, how wistfully they brood!
Listen! that murmur is of angels' wings.10
.Piotr Gołąb
Bibliografia:
Cheney Margaret, Tesla. Man Out Of Time, Englewood Cliffs, N.J. 1981.
Aubrey Bryan, Nikola Tesla, w:Dictionary of World Biography, vol 6, The 19th Century, Pasadena - Hackensack, NJ 1999.
[autor nieznany], Nikola Tesla and His Work, Manufacturer and builder / Volume 26, Issue 9, New York, September 1894. http://cdl.library.cornell.edu/cgi-bin/moa/moa-cgi?notisid=ABS1821-0026-551
Commerford Martin Thomas, Nikola Tesla, The Century; a popular quarterly. / Volume 47, Issue 4, p. 582-586 New York, February 1894.
http://cdl.library.cornell.edu/cgi-bin/moa/moa-cgi?notisid=ABP2287-0047-151
Tesla Nikola, My Inventions. Nikola Tesla's Autobiography, Williston, 1983, http://www.tfcbooks.com/tesla/my_inventions.htm
Tesla Nikola, The Problem of Increasing Human Energy, Century Illustrated Magazine, June 1900. http://www.tfcbooks.com/TESLA/1900-06-00.htm
Dommermuth-Costa Carol, Nikola Tesla. A Spark of Genius, [fragmenty] [wydanie niemożliwe do ustalenia] http://books.google.com/books?id=kFFWipanqsoC&printsec=frontcover&dq=tesla&hl=pl&sig=dvsFdcvAl8DO8f5f7Asma9yX0AI#PPA134,M1
Cheney Margaret, Uth Robert, Glenn Jim, Tesla. Master of Lightning, [również fragmenty] [brak wydania] http://books.google.com/books?id=3W6_h6XG6VAC&printsec=frontcover&dq=tesla&lr=&hl=pl&sig=m9sLKM65URr-SEZebJdyKk8K1WA#PPA107,M1
Olszowiec Piotr, Nikola Tesla i jego trzy fazy, 02.04.2007 10:55 http://www.gigawat.net.pl/article/articleview/964/1/74
[autor nieustalony], Artificial Sunlight, Manufacturer and builder / Volume 26, Issue 3, p. 60 March 1894. http://cdl.library.cornell.edu/cgi-bin/moa/moa-cgi?notisid=ABS1821-0026-160
Robert Underwood Johnson, A Fairy from the Sun-Shower, Quid pro Quo, Why the Army Became Quiet. Paraphrased from the Servian of Zmai Iovan Iovanovich, after literal translation by Nikola Tesla, The Century; a popular quarterly. / Volume 49, Issue 2, p. 320, New York, December 1894. http://cdl.library.cornell.edu/cgi-bin/moa/moa-cgi?notisid=ABP2287-0049-66
Nikola Tesla, Zmai Iovan Iovanovich, The Century; a popular quarterly. / Volume 48, Issue 1, p.131, May 1894. http://cdl.library.cornell.edu/cgi-bin/moa/moa-cgi?notisid=ABP2287-0048-22
[autor nieustalony], Notes and Queries,Manufacturer and builder / Volume 25, Issue 5, p.119, May 1893. http://cdl.library.cornell.edu/cgi-bin/moa/moa-cgi?notisid=ABS1821-0025-319
Robert Underwood Johnson, In Tesla's Laboratory, The Century; a popular quarterly, Volume 49, Issue 6, April 1895, p. 933.
Grafika przedstawiająca Nikolę Teslę pochodzi z artykułu: Commerford Martin Thomas, Nikola Tesla, The Century; a popular quarterly. / Volume 47, Issue 4, p. 582-586 New York, February 1894.
http://cdl.library.cornell.edu/cgi-bin/moa/moa-cgi?notisid=ABP2287-0047-151
Grafiki przedstawiające Marka Twaina oraz laboratorium w Colorado Springs pochodzą z Projektu Wikimedia.
Wszelkie tłumaczenia (o ile nie podane zostało źródło) są dziełem własnym autora.
1ew. wojna natężeń od ang. „war of the currents”
2ang. „Westinghaused”
3Zapewne istnieje w języku polskim odpowiednik nazwy tego wynalazku, choć znalezienie go okazało się problematyczne.
4Pamiętajmy, że era mechaniki kwantowej wraz z dualizmem korpuskularno-falowym miała dopiero nadejść.
5Najbliższy odpowiednik w języku polskim to radiogram.
6Autor nieznany, Notes and Queries, Manufacturer and builder, Volume 25, Issue 5,, May 1893, p.119.
7 Robert Underwood Johnson, A Fairy from the Sun-Shower, Quid pro Quo, Why the Army Became Quiet. Paraphrased from the Servian of Zmai Iovan Iovanovich, after literal translation by Nikola Tesla, The Century; a popular quarterly. / Volume 49, Issue 2, December 1894.
8Zmai Iovan Iovanovich, Nikola Tesla, The Century; a popular quarterly, Volume 48, Issue 1, May 1894, p.131.
9Autor nieznany, Artificial Sunlight, Manufacturer and builder, Volume 26, Issue 3, March 1894, p. 60.
10 Robert Underwood Johnson, In Tesla's Laboratory, The Century; a popular quarterly, Volume 49, Issue 6, April 1895, p. 933.
Bardzo fajnie napisane. Pozdrawiam serdecznie !
OdpowiedzUsuń