...czyli niebezpieczeństwa na pielgrzymim szlaku na podstawie dwunastowiecznego Przewodnika dla pielgrzymów do Composteli1.1
Pielgrzymki do Composteli zaczynają się w IX wieku, a w X wieku kult świętego Jakuba rozprzestrzenia się na sąsiednie kraje – najpierw na Francję (pielgrzymka biskupa Le Puy en Velay – Godescalca 951 r.), a w dalszej perspektywie dociera również do Polski (XIV w.).
Ważnym okresem w historii tych pielgrzymek jest XII w. W 1120 papież Kalikst II oficjalnie uznaje szlak świętego Jakuba, a w kilka lat później zrównuje wartość pielgrzymki do Composteli z pielgrzymkami do Rzymu i Jerozolimy. Czyni to m. in. ze względu na dużą liczbę pielgrzymów, mimo trudnej trasy.
Aimeric Picaud, najprawdopodobniej francuski2 mnich, w XII w. pisze Przewodnik dla pielgrzymów do Composteli. Pisze go częściowo na podstawie własnych doświadczeń (przeszedł trasę hiszpańską dwukrotnie), a częściowo na podstawie zasłyszanych informacji. Większość ówczesnych pielgrzymów wyruszając w trasę (co najmniej 1500 kilometrową) nie wiedziała, co ich tak naprawdę czeka. Wiedzę te zdobywało się po drodze, chyba że ktoś miał możliwość przeczytania, lub poproszenia o przeczytanie mu Przewodnika…Trzeba było to zrobić przed wyruszeniem w trasę, gdyż Przewodnik… z racji wymiarów nie nadawał się do noszenia ze sobą. Aimeric Picaud pisze, że chce się podzielić swoim entuzjazmem i pomóc w dotarciu do grobu świętego Jakuba.
Przewodnik składa się z 13 części. Trzy pierwsze dokładnie wymieniają miejscowości, przez które przechodzi się po drodze. W następnych znajdujemy informacje o hospicjum, niebezpiecznych rzekach i w ostatniej o bazylice w Composteli. Najciekawsza jest chyba część siódma, w której opisane są mijane krainy i ich mieszkańcy. Stąd poznać można mentalność ówczesnych ludzi i ich stosunek do obcych, którzy niezmiennie określani są jako bezwstydni (jedno z tych łagodniejszych określeń).
Niebezpieczeństwa na trasie pielgrzymki można podzielić na dwie grupy: niebezpieczeństwa związane z geografią – ukształtowaniem terenu oraz te związane z ludźmi.
Do pierwszej grupy zaliczyć można dwa przejścia przez góry – Pireneje i Góry Kantabryjskie. Przebywano je w miejscu, gdzie wznoszą się na wysokość 2000 metrów. W oczach ówczesnych pielgrzymów były excellentissimus3. Zważywszy na kiepskie obuwie pielgrzymów wejście na taką wysokość było nie lada wyzwaniem. Ówczesne buty podobne były do sandałów – nie trzymały kostki idącemu. W razie deszczu (zmienność pogody w górach, to kolejne wyzwanie dla idących) pielgrzym owijał się płaszczem – im grubszy tym było bardziej sucho, ale gdy deszcz się skończył, im grubszy tym cięższy.4 Na szczęście na przełęczach często znajdowały się hospicja, w których oprócz noclegu pielgrzym mógł liczyć również na opiekę lekarską5. Najsłynniejsze było hospicjum na przełęczy Roncevaux. W górach dużo łatwiej niż na równinie można było zgubić szlak. Wielkim błogosławieństwem dla pielgrzymów było spotkać w takiej sytuacji pustelnika, który żyjąc w górach często wskazywał drogę. Na wagę tego problemu wskazuje fakt kanonizacji wielu pustelników.
Drugie z geograficznych niebezpieczeństw dotyczyło tylko pielgrzymów idących z Tours przez Bordeaux wzdłuż wybrzeża oceanu. Rozciągała się tam pustynna kraina Landes. Niedługa w kilometrach droga przez tę okolicę zabierała trzy dni. Należało pamiętać o zaopatrzeniu na ten czas, bo mieszkańców było tam niewielu. Dodatkowo gdzieniegdzie można było trafić na ruchome piaski. A jednak drogę tę wybierało sporo pielgrzymów, bo czy można było nie odwiedzić grobu świętego Marcina w Tours, świętego Hilarego w Poitiers, Rolanda i jego towarzyszy?
I wreszcie rzeki – miejsce gdzie pielgrzymi kąpali się i skąd brali ryby. Aimeric Picaud wymienia osiem rzek, a o pięciu z nich pisze, że są zatrute. Uczynni Nawarczycy siedzący na brzegu nie ostrzegają przed tym, tylko przywłaszczają sobie potem mienie pielgrzymów.
Rzeki były jednak również barierami nie do przebycia, jeśli nie było na nich mostu lub przeprawy promowej. Mosty były doskonałymi miejscami do pobierania cła (mimo papieskiego zakazu). Podczas przeprawy promowej pielgrzymi zdani byli wyłącznie na łaskę i niełaskę przewoźników. Na przewoźników długo się czekało, a potem uiszczało dużą kwotę za przewóz. Zdarzało się, że na środku rzeki rozhuśtywali prom, aby zawładnąć bagażem pielgrzymów (objętym ochrona przez Sobór Laterański I [1123]). Naute penitus dampnantur – jak mówi o nich Aimeric Picaud.
Przechodząc do drugiej grupy niebezpieczeństw, poza przewoźnikami, należało obawiać się również gospodarzy, oferujących posiłek i nocleg. Większość gospodarzy była dobra i porządna, ale ci, którzy byli nieuczciwi są łatwiejsi do zapamiętania, stąd o nich się mówi, a o pierwszych nie. Nie zwracali oni szczególnej uwagi na cel pielgrzymów, a chcieli zarobić jak najwięcej pieniędzy – m. in. dając gorsze jedzenie zamiast lepszego za taką samą cenę.
Chcieli oni uniemożliwić pielgrzymkę zarówno tę fizyczna jak i duchową. Dlatego też podrzucali do bagaży pielgrzymów cenne naczynia, o których kradzież później oskarżali. Pielgrzym zazwyczaj w takim wypadku kończył na szubienicy (cud z Santo Domingo de la Calzada – powieszony syn, żył wisząc 36 dni, po tym czasie wrócił z Composteli jego ojciec i razem wrócili do domu).
Chcąc religijnie zaszkodzić pielgrzymom gospodarze podsuwali im prostytutki. Znany jest przypadek pewnego młodzieńca, który idąc czwarty raz do Composteli, uległ tym razem pokusie. Ujrzawszy we śnie świętego Jakuba, w myśl jego wskazań obciął sobie przyrodzenie po czym zabił się. Podczas pogrzebu cudownym sposobem opowiedział czemu się zabił. Wtedy ukazał mu się prawdziwy święty Jakub. Wybaczył mu grzech uwierzenia szatanowi widzianemu we śnie i wskrzesił go, aby pielgrzym mógł skończyć swoją pielgrzymkę.
Niebezpieczeństwa otaczały pielgrzymów ze wszystkich stron. Pielgrzymka była naprawdę nie lada wyzwaniem. Wyruszając w drogę pielgrzym zdawał sobie sprawę z tego, że może nie wrócić, dlatego też (od XIV w. obowiązkowo) przed wyruszeniem spisywano testament, przystępowano do spowiedzi i komunii.
Potrzeba było więc silnej motywacji, żeby na taki krok się zdecydować. Do XIV w. były to, jak twierdzi Aleksandra Witkowska6, motywy religijne – błagalne, dziękczynne, dewocyjne. Ówczesna religijność – nastawiona na zewnętrzne formy – doskonale odnajdowała się w pielgrzymkach.
Zdobycie się na pokonywanie takich trudności połączone z narażaniem życia było możliwe (według mnie) tylko dla widocznej nagrody w niebie. Za pielgrzymkę przysługiwał odpust. Odwiedzanie grobów świętych prowadziło, jak wierzyli ówcześni, do zbliżenia się do Chrystusa, Jego Matki, świętych. Niektórzy pielgrzymi po dojściu do Composteli zostawali tam w oczekiwaniu na śmierć. Nie widzieli już sensu wracania do świata. Pielgrzymka była w pewnym sensie zamknięciem życia.
Kamila Wasilewska
1 Aimeric Picaud Przewodnik dla pielgrzymów do Composteli oprac. Jeanne Vielliard, Macon 1963
2 Pochodzenie Picauda nie jest pewne w 100%. Z racji uzycia przez niego w Przewodniku… sformułowania: nos gens galica zwykło uważać się go za Francuza.
3 Aimeric Picaud Przewodnik dla pielgrzymów do Composteli oprac. Jeanne Vielliard, Macon 1963, ch. VII s. 24
4 Za: Norbert Ohler Życie pielgrzymów w średniowieczu, Kraków 2000
5 (...) Hec sunt hospitalia in locis necessariis posita, loca sancta, domus Dei, refectio sanctorum peregrinorum, requies egentium, consolacio infirmorum, salus mortuorum, subsidium vivorum. (...)
Aimeric Picaud Przewodnik dla pielgrzymów do Composteli oprac. Jeanne Vielliard, Macon 1963, ch.VII s. 10
6 Aleksandra Witkowska Przemiany w ruchu pielgrzymkowym i praktyce odpustów w Kościele Zachodnim w XIV – XV wieku, w: Znak R. 23 1971